Dla rodziców

 Znalezione obrazy dla zapytania grafika rozpoczęcie roku szkolnego

 

 

WYPRAWKA PRZEDSZKOLAKA NA ROK SZKOLNY 2016/2017:


Wszystkie ubranka dziecka muszą być podpisane, także bielizna i pantofle!

- pantofle – na podeszwie antypoślizgowej, wygodne i łatwe do wkładania (podpisane),

- poszwa na koc lub koc – wymiary 160 x 200 cm, podpisana imieniem i nazwiskiem dziecka - dotyczy gr. I i II

- poduszka typu "jaś"- dotyczy gr. I i II

- piżama wciągana, a nie zapinana na guziki (podpisana góra i dół) - dotyczy gr. I i II

- ubrania na zmianę (wszystkie podpisane) do worka w szatni, w zależności od pory roku:

podkoszulka, bluzka, spodnie, spódniczka, majtki, skarpetki, rajstopy itp.

- torebka na zabrudzone, mokre rzeczy,

- 2 pudełka chusteczek higienicznych (100 szt. wyciąganych),

- 2 opakowania chusteczek wilgotnych

- mydło w płynie ( 2 szt. po  500 ml)

- ręcznik papierowy (12 szt. w rolce),

- ręcznik bawełniany (podpisany)

Dzieci 5-letnie i 6-letnie (grupa III, IV, V, VI oraz VII) nie leżakują!


Pozostała część wyprawki zostanie uzgodniona z wychowawcami podczas pierwszego zebrania grupowego 1 września 2016 roku.

 

Uwagi dotyczące ubierania dziecka do przedszkola

~  Spodnie, spódniczki najlepiej na gumkę nie za luźną i nie za ciasną.

~  Nakrycie głowy także w okresie letnim!

~  Bluzki z odpowiednio luźnymi rękawami. Dzieci myją ręce z podciągniętymi rękawami, aby ich nie zmoczyć. Gdy rękawy są za ciasne  i nie dają się podciągnąć, dziecku trudno będzie ich nie zalać.

~ Buty wyjściowe: bezpieczne (nie klapki, nie drewniaki i nie śliskie), łatwe do wkładania, zapinane na rzepy.

~ W dni deszczowe – kalosze, kurtki przeciwdeszczowe z kapturem lub pelerynki.

~  Pantofle najlepsze na gumowej podeszwie, zapinane na rzepy (za wyjątkiem ortopedycznych). Ułatwiają dziecku samodzielne zdejmowanie  i wkładanie, czyli osiąganie samodzielności w zakresie jego możliwości.

Szczególną uwagę  należy zwrócić na sprawność suwaków. Dzieci nie potrafią ich zreperować same, więc opóźnia to bądź uniemożliwia wyjście do ogrodu całej grupy.

 Wszystkie ubrania i zabawki domowe( jeśli nie ma takiej konieczności prosimy o nie przynoszenie zabawek z domu) dziecka w przedszkolu powinny być oznakowane (imieniem bądź inicjałami), gdyż maluchy często gubią drobne części swojej garderoby, a gdy kilkoro dzieci ma je takie same, nie sposób ich rozpoznać. Dotyczy to też rękawiczek, szalików, czapek itp.

Przypominamy, że za zagubione w przedszkolu rzeczy, zabawki nie bierzemy odpowiedzialności.



WAŻNE!

Prosimy Rodziców dzieci uczęszczających do przedszkola o dokonanie kontroli czystości głów dzieci oraz jeśli to konieczne, zastosowanie specjalistycznych preparatów niszczących pasożyty.

Przypominamy, że

wszy są niewielkie (2-3 mm), najczęściej mają jasną beżowo-brązową barwę (ale mogą zmieniać kolor, dostosowując się do włosów). Można je dostrzec, gdy są w ruchu i szybko przemieszczają się wzdłuż włosa.
Ich jaja o wielkości ok. 1 mm są białe lub jasnożółte i bardzo mocno przytwierdzają się do nasady włosów. Wyglądają podobnie do łupieżu, ale nie odklejają się tak łatwo.
Leczenie wszawicy głowy polega na użyciu odpowiednich środków niszczących pasożyty, wśród nich są skuteczne szampony oraz inne preparaty na wszy i gnidy.Leczeniu powinni zostać poddani wszyscy członkowie rodziny.

Wesz jest człowiekowi wierna. Bardziej nawet niż pies. I dłużej: według doniesień naukowców towarzyszy nam od ponad 20 milionów lat. Na szczęście w naszym klimacie wszawica, oprócz wstydu, nie powoduje poważniejszych konsekwencji – jak to ma miejsce np. w tropikach.

Prawda jest zupełnie inna: wszawica jednakowo lubi głowy czyste, jak i zaniedbane. Nie ma nic przeciwko nowoczesnym krajom: w Belgii problem wszawicy dotyka aż 10 proc. dzieci, w Czechach 14, a w USA co roku trzeba zwalczać wszy u niemal 9 mln osób. Nie jest też prawdą, że wszy to głownie problem wsi, a w mieście zdarza się rzadko. Statystyki zadają kłam takim „prawdom” – Główny Inspektorat Sanitarny najwięcej przypadków wszawicy notuje w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi – choć i w mniejszych skupiskach ludzkich wszy nie brakuje. Generalnie, choć świadomość zdrowotna wśród Polaków rośnie, a poziom ogólnej higieny wszędzie bardzo się poprawił, liczba przypadków wszawicy w ciągu ostatnich lat niemal się… podwoiła.

Przyczyny wszawicy

Skąd ten problem? Zdaniem lekarzy wszawica łączy się z nowoczesnym trybem życia. Po pierwsze, jest nas coraz więcej i żyjemy coraz bliżej siebie. Wesz może zawędrować na nowego żywiciela nawet podczas podróży w dużym tłoku w tramwaju. Bo choć nie jest tak skoczna jak psia pchła, też nieźle potrafi radzić sobie z przemieszczaniem. Druga okazja do złapania wszy to duże skupiska dzieci: szkoły, przedszkola, obozy, sale zabaw, kolonie – to wszystko dla wszy doskonałe okazje do „turystyki”. Kiedy dzieci bawią się ze sobą, przytykając blisko główki, wesz nie ma żadnych ograniczeń w przemieszczaniu się. Trzeba też pamiętać, że współczesne dzieci wyjątkowo dużo czasu spędzają z rówieśnikami i w wyjątkowo dużych grupach. Wesz głowowa może się też przenosić za pośrednictwem mających styczność z włosami przedmiotów, takich jak szczotki, grzebienie, czapki, berety, ozdoby na włosy (gumki, spinki, klamry, opaski). 

Wszawica głowowa to w ogóle głównie problem dzieci w wieku od 3 do 15 lat. Kiedyś higienistki w szkole miały obowiązek regularnego przeglądania główek dzieci, mogły więc szybko wyłapać przypadki wszawicy i zaalarmować rodziców. Dziś nie wolno jest przeglądać dziecięcej główki bez zgody rodziców, dlatego kiedy zakażone wszawicą dziecko przyjdzie do szkoły, wszy mogą się rozprzestrzeniać niemal niepowstrzymane. Częstotliwość jej występowania nasila się latem, kiedy dzieci wędrują podczas wakacji.

Wszawica to choroba tyleż powszechna, co wstydliwa. Temat tabu. A przecież walka z nią byłaby o wiele skuteczniejsza, gdybyśmy mówili o niej otwarcie.

Prosimy o nie przynoszenie pluszaków do przedszkola!!!!

 

 

 

                                           -/-

 

Ja - żandarm, czyli rzecz o zasadach i granicach. Jak je wyznaczać i dlaczego dzieci ich potrzebują

Dzieci najważniejsze są, dajmy im więc czego chcą- wielu dorosłych w kontaktach z dzieciakami zdaje się kierować właśnie taką zasadą. Bezstresowe wychowanie, spełnianie wszystkich życzeń od ręki, brak reguł i nieustanna słodkość w głosie to według niektórych najlepsza metoda na wychowanie dziecka.

Czasami mam wrażenie, że stawianie dzieciom wymagań i granic uznane będzie przez niektórych za zabijanie ich indywidualności i zgłoszone dla Rzecznika Praw Dziecka jako przykład karygodnego postępowania. Upomnienie i nagana w głosie – przemoc!, brak modnej zabawki- zaniedbanie!, bieganie po dworze bez planu i zorganizowanej zabawy- porzucenie! To, co kiedyś było zupełnie normalne, dzisiaj traktowane jest jako złe, niedobre i najlepiej, gdyby w ogóle o tym nie rozmawiać. Dlaczego współczesny rodzic boi się wymagać i dlaczego współczesne dziecko tak bardzo zasad potrzebuje?

Jestem nauczycielką przedszkola, chociaż czasami czuję się jak żandarm
Zasady, reguły, umowy i ustalenia to moja codzienność, na której opieram się pracując z grupą dzieciaków. Dlaczego? Nie dlatego, że tak bardzo je lubię- szczerze mówiąc czasami sama mam dość i chętnie bym odpuściła, zapomniała i kilka zasad złamała- ale dlatego, że konsekwencja i jasność panujących reguł to podstawy poczucia bezpieczeństwa u dziecka. A mając pod opieką grupę przedszkolną porządek i bezpieczeństwo to rzecz nie do przecenienia. 

Wbrew pozorom dzieci lubią mieć jasno wytyczone granice- to wolno, tego nie wolno, tak należy postąpić, a tak w żadnym wypadku się nie powinno. Oczywiście, dzieciaki testują nas na każdym kroku i sprawdzają, czy czasami granice te się nie rozciągają albo strażnik nie zasnął na swojej warcie. Normalna sprawa, można się przyzwyczaić. Ich próby są całkiem naturalne- wszak to żywe istoty, a nie roboty, które można zaprogramować (i całe szczęście!). Czasami bywa całkiem zabawnie, gdy próbują „zagadać” jakąś zasadę i nagiąć ją do swoich potrzeb lub używając pokrętnej logiki tłumaczą swoje postępowanie. 

Chęć pójścia swoją drogą i ominięcia szlabanów stojących na przeszkodzie świadczy według mnie o kreatywności i indywidualizmie i jest w porządku, o ile dzieciaki nie chcą tych szlabanów złamać, strażnika związać i zakneblować, a granicę przekroczyć uzbrojeni po zęby i z bojową pieśnią na ustach. Każdy z nas funkcjonuje w określonych granicach, które porządkują stosunki między ludźmi, nasze zachowania i postępowanie. Nie chodzi tutaj o ograniczanie indywidualności czy stłamszenie jednostki, ale o to, by owa indywidualność i wyjątkowość nie naruszała dobra innych ludzi.

Wyznaczanie granic nie jest łatwe
Zbyt wąskie (czyli za dużo zasad i surowe reguły) będą ograniczać dziecko i nie pozwolą na jego swobodny rozwój, wykształcenie poczucia odpowiedzialności i samodyscypliny. A gdy zaczną za bardzo uwierać staną się powodem buntu i czekać je będzie odrzucenie. Zbyt szerokie granice (bez jasnych zasad i wymagań ze strony dorosłych) mogą spowodować, że dzieci całkowicie je zignorują i nie będą się z nimi liczyć, co może doprowadzić do niewłaściwych wyborów, braku odpowiedzialności i samodyscypliny. Zmienne granice i zasady wprowadzają chaos- gdy jednego dnia coś jest dozwolone, a innego już zabronione, to dziecko czuje się zagubione i nie wie jak należy postępować i co tak naprawdę jest słuszne. Ale czy zasady i granice postępowania są w ogóle dzieciakom potrzebne? Oczywiście, że tak, a powodów jest kilka:

1. Jasne reguły i zasady dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i są gwarantem stabilności
Gdy dzieci mają jasność, co im wolno, a czego nie, czują się pewniej i łatwiej jest im poruszać się w świecie. Granice wytyczone przez rodziców/nauczycieli mają dzieciom pomóc, ukierunkować ich zachowanie, ale jednocześnie przy ich ustalaniu należy zachować pewną elastyczność, tak by umożliwić dziecku rozwój i zmiany. Wraz z wiekiem dziecka, jego rozwojem emocjonalnym i coraz większą samodzielnością musi następować aktualizacja pewnych reguł i granic. Trzeba nauczyć też dzieciaki, że są takie zasady, których przestrzegamy zawsze- od tych najprostszych, typu mówienie dzień dobry sąsiadowi, czy przepraszam, gdy zrobimy coś złego, po te związane z moralnością- mówimy prawdę i nie oszukujemy, traktujemy innych z szacunkiem, nie wyrządzamy krzywdy zwierzętom.

2. Granice i zasady pomagają w odróżnianiu dobra od zła
Wyraźne i jasne zasady pokazują dziecku, co jest dobre i akceptowalne, a co niedopuszczalne i złe. Dzieci nie rodzą się z umiejętnością odróżniania dobra od zła, to dorośli swoim postępowaniem i wpajanymi zasadami uczą ich tego i przekazują odpowiednie wartości moralne. Zatem drodzy rodzice, dziadkowie, nauczyciele i inni dorośli- jesteśmy przykładem dla dzieciaków, obrazem świata i wzorem. Widzą wszystko, słyszą wszystko i chłoną niczym gąbka- zarówno te dobre jak i te złe zachowania. Całkiem niezła motywacja do samorozwoju i zmian na lepsze ;)

3. Zasady pomagają w poznawaniu otaczającego świata
Wyobraźcie sobie, że lądujecie na obcej planecie, gdzie każdy zachowuje się tak jak chce- można kłamać, bić, oszukiwać, nie trzeba być wobec siebie uprzejmym, a prowadząc samochód ma się pełną swobodę i luz, bo o przepisach ruchu drogowego nikt tutaj nie słyszał. Lekka dezorientacja i dyskomfort, prawda? Dorośli tłumacząc i wyjaśniając dziecku, co wolno, a czego nie, dlaczego tak się dzieje i jakie będą konsekwencje danego zachowania ułatwiają mu poznanie otaczającego go świata. Ponadto świadomość istnienia pewnych uniwersalnych zasad, które obowiązują wszystkich i wszędzie, daje odwagę i pewność siebie. A jak mamy w sobie pewność i odwagę to poznawanie świata jest o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze.

4. Zasady i granice pomagają w relacjach społecznych
Współcześni rodzice (na szczęście nie wszyscy) wymagają od dzieci szybkiego rozwoju umysłowego, nabywania nowych umiejętności w tempie błyskawicy, bycia wyjątkowym i wybitnym, ale często zapominają o tzw. dobrym wychowaniu, bon tonie i kulturze osobistej. Jak to się stało, że wymaganie od dziecka znajomości liczenia do 100 zanim skończy PRZEDSZKOLE czy posługiwania się dwoma językami niemal od urodzenia jest w porządku, a wymaganie używania proszę, dziękuję i przepraszam, czy szacunek wobec dorosłych stało się nieważne i mało istotne? Cóż z tego, że dzieciak będzie znał siedem języków, skoro w żadnym z nich nie wykaże się obyciem i kulturą osobistą? Pewne zasady należy wpajać dziecku od najmłodszych lat, wymagać szacunku i samemu okazywać go dziecku, uczyć kultury w rozmowie z innymi, przy stole, podczas odwiedzin, seansu w kinie czy jazdy tramwajem.

Nie bójmy się wymagać od dziecka odpowiedniego zachowania- to, że wymagamy i stawiamy granice nie znaczy, że chcemy dzieckiem rządzić, czy że go nie kochamy. Nie mówię tutaj o wojskowym drylu, ostrej dyscyplinie czy tresowaniu, ale o mądrym wychowywaniu i ustalaniu zdrowych granic zachowania. Zasady i reguły są dzieciakom potrzebne, ułatwiają poruszanie się w świecie i dają poczucie bezpieczeństwa. Nie mamy być przyjacielem dziecka, dobrym kumplem czy koleżanką - mamy być kimś znacznie więcej! Kimś, kto daje bezpieczeństwo, pewność, miłość i zrozumienie, kto kocha, bawi się, przytula, pomaga pokonać trudności i codziennie uczy otaczającego świata i panujących w nim reguł.

Pamiętajmy jednak o tym, żeby wprowadzane zasady były jasne i czytelne, a konsekwencje ich złamania dobrze znane. Zasady muszą być możliwe do zrealizowania i dostosowane do możliwości dziecka, szanować jego godność i indywidualność i dotyczyć wszystkich, bez wyjątków. No i to, co najtrudniejsze- muszą być przestrzegane zawsze i wszędzie. Nie ma odpoczynku, przymykania oka i spania na służbie. Odpuszczanie (także i sobie!) dla świętego spokoju, bo tak jest łatwiej, szybciej i wygodniej nie wchodzi w grę- przykro mi, ale czasami po prostu trzeba być żandarmem :)

źródło: http://agaidzieciaki.mamadu.pl/

 

 

 

-/-

 

Zabierzcie dzieci na dwór!

 

64% dzieci bawi się na świeżym powietrzu rzadziej niż raz w tygodniu, 28% dzieci w ciągu ostatniego roku nie było na spacerze, 21% nigdy nie było w gospodarstwie rolnym, 20% nigdy nie wspięło się na drzewo. 

To dane dotyczące dzieci mieszkających w Wielkiej Brytanii, jednak nie będzie nadużyciem, jeśli stwierdzimy, że również w innych zakątkach Europy dzieci niewiele wiedzą o naturze. 

Czy dorośli zdają sobie sprawę z konsekwencji braku kontaktu ich dzieci z naturą?

Wydaje się, że nie do końca. W dobie telewizji kablowej, Nintendo, Facebooka i YouTube to bardzo ważne, aby mieć sposobność do wykopania marchewki prosto z ziemi albo spróbowania mleka od kozy. Oczywiście, podglądanie natury na ekranie telewizora też ma swoje plusy, niemniej jednak warto wiedzieć nieco więcej o świecie przyrody wychodząc za drzwi domu. To bezpośredni kontakt z naturą pozwala rozwijać miłość do niej, zaś posiadanie odpowiednich informacji pozwala nie być obojętnym na zagładę przyrody, daje wiedzę, że ma się wpływ na jej przetrwanie.

Nie bójcie się, że dzieci się pobrudzą - ubrania można wyprać. Najważniejsza jest radość z kontaktu z naturą.

Naukowcy – lekarze, eksperci ds. zdrowia psychicznego, pedagodzy, socjolodzy zaczynają sugerować, że gdy dzieci przestają kontaktować się ze światem przyrody, cierpi nie tylko jednostka, ale i całe społeczeństwo. Stephen Moss, przyrodnik i autor książek, mówi: “To paradoks – dzieci są dziś zainteresowane światem naturalnym bardziej niż kiedykolwiek i mogą oglądać naturę na ekranach telewizora. Ale mogą także odwiedzić rezerwat przyrody, park narodowy, ogród botaniczny. A robią to rzadko.”

Z tematem zmierzył się Richard Louv, który w swojej znakomitej książce “Ostatnie dziecko lasu” definiuje zjawisko “deficytu natury”. Pierwsza przyczyna to oczywiście technologia. Kolejna – presja czasu, jaką wywiera się na dziecku, bo musi uczestniczyć w przynajmniej kilku aktywnościach pozalekcyjnych, i mimo, że czasem są to aktywności ruchowe, to jednak wykonywane według planu i zbyt często w zamkniętych pomieszczeniach. A to nie to samo, co kopanie piłki na wydeptanej murawie koło bloku. Istotną przeszkodą jest także lęk rodziców, którzy boją się o bezpieczeństwo dzieci. Ryzyko jest minimalne. Konsekwencje braku ruchu na świeżym powietrzu, braku kontaktu z naturą zaczynają natomiast być widoczne.

Brak aktywności?

Na stronie internetowej childrenandnature.org Richard Louv zamieścił bardzo długą listę badań naukowych wskazujących na to, że dzieciństwo spędzone na łonie przyrody ma ogromny wpływ na zdrowie. Ceną braku tej aktywności jest m.in. otyłość, nadpobudliwośc psychoruchowa, zaburzenia zdolności uczenia się, słabo rozwinięta wyobraźnia, niskie samopoczucie psychiczne, fizyczne i emocjonalne. Lista zalet jest znacznie dłuższa. Przebywanie na świeżym powietrzu i niestrukturalne zabawy w plenerze zwiększają umiejętności rozwiązywania problemów, koncentrację oraz samodyscyplinę. Uczą współpracy, elastyczności i samoświadomości. Korzyści emocjonalne obejmują zmniejszenie agresji i zwiększenie poziomu szczęścia.

Proponujemy mały eksperyment – zapytajcie swoich znajomych o wspomnienia z dzieciństwa, a następnie zwróćcie się z tym pytaniem do ich dzieci. Całodniowe zabawy niemal bez ograniczeń – to zobaczą dorośli, ich dzieci już tego nie doświadczą. Jedynie 21% dzisiejszych dzieci regularnie bawi się na powietrzu, w porównaniu z 71% rodziców.

Obraz naszego kontaktu z naturą nie jest jednak aż tak ponury – zaczyna się coraz więcej mówić o dobroczynnym wpływie natury na zdrowie. Powstają ścieżki ruchu, mini-siłownie, place zabaw z konstrukcjami linowymi, pagórkami, naturalnymi zabawkami. Ciekawych miejsc na powietrzu przybywa, przestrzeni, które inspirują jest coraz więcej, dzieci także są chętne i mogą się wiele nauczyć. Ale trzeba je tam zabrać.


źródło: www.dziecisawazne.pl



-/-

SZANOWNI RODZICE!

Prosimy o rejestrowanie wejścia i wyjścia z przedszkola Państwa dzieci za pomocą kart zbliżeniowych.

Brak rejestracji pobytu dziecka w przedszkolu wiąże się z naliczeniem odpłatności za dany dzień według maksymalnej liczby godzin pracy przedszkola (7.00-17.00) - z odliczeniem 5 godzin na bezpłatną realizacje podstawy programowej.

(zgodnie z Regulaminem elektronicznej ewidencji pobytu dziecka w Przedszkolu Samorządowym

w Węgrzcach z siedzibą w Bibicach)

 

 

- /-

Wszystkiego, co naprawdę trzeba wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu – o tym jak żyć, co robić, jak  postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat.”

ROBERT FULGHUM

 

 Co mogą zrobić rodzice, aby przygotować dziecko do przedszkolnego startu?

  • Należy postarać się przedstawić dziecku przedszkole w sposób pozytywny i pełen entuzjazmu, zachowując umiar i naturalność.

  • Stopniowo dostosowywać rytm dnia dziecka do rytmu panującego  w przedszkolu.

  • Jeśli dotąd dziecko nigdy nie rozstawało się z rodzicami, warto poświęcić czas i wysiłek, aby przed przedszkolną rozłąką mogło mieć kontakt z inną osobą dorosłą (zapewniając dziecku pełne bezpieczeństwo). Dobrze, aby podczas ćwiczenia rozłąki z rodzicami, była to ta sama osoba.

  • Warto zapewnić dziecku kontakty z innymi rówieśnikami.

  • Jeśli dziecko nie jest jeszcze w pełni samodzielne w zakresie samoobsługi, to okres dwóch, trzech miesięcy przed przedszkolną inauguracją jest wystarczający, aby sytuację poprawić.

 

 Należy zastanowić się, z czym dziecko nie potrafi samo się uporać. Gdy maluch jest karmiony, ubierany, wysadzany na nocnik, wożony w wózku to znaczy jest traktowany poniżej swoich możliwości. Rodzice powinni pamiętać, aby nie ulegać pokusie wyręczania i zastępowania malca we wszystkich czynnościach. Można natomiast towarzyszyć dziecku w próbach samodzielności, zapewniając go o swojej gotowości do pomocy. Następnie stopniowo wycofywać się z prostych czynności, aby dziecko samo mogło doświadczać sukcesu, przekonać się o swoich możliwościach, uwierzyć w siebie i stać się bardziej niezależnym.

  • O aktywny udział maluszka w przygotowaniach można zadbać kupując wspólnie z nim pościel i piżamę  – taką, która podoba się jemu (ulubiony kolor, wzór). Wspólnie też wybrać przytulankę, która będzie mu towarzyszyć.

  • W dniu inauguracji najcenniejszy dla dziecka jest spokój jego rodziców. Dlatego wieczorem poprzedniego dnia można razem naszykować sprawdzone wcześniej ubranie, opowiedzieć dziecku, jak będzie wyglądał jego dzień od przebudzenia i postarać się, aby tak było. Rano wstać na tyle wcześnie, aby spokojnie wykonać rutynowe czynności.

  • Do przedszkola wyjść nie w ostatniej chwili, konkretnie powiedzieć dziecku, kiedy będzie odebrane, np. „po obiedzie”, a nie „za chwilkę”. Koniecznie dotrzymać obietnicy. Pożegnanie powinno być krótkie i niezależnie od okoliczności nie powinno trwać wiele dłużej.

  • Jeżeli rodzice zapisują dziecko na 10–godzinny pobyt w przedszkolu, powinni poinformować o leżakowaniu swoją pociechę. Argumenty przemawiające za rezygnacją z leżakowania w początkowym okresie pobytu dziecka w przedszkolu dotyczą przede wszystkim zminimalizowania obciążenia organizmu dziecka długotrwałym przebywaniem w nowych warunkach. Czasami rodzice nie mogą odbierać dziecka po obiedzie. Ma ono szansę poznać cały rozkład dnia w przedszkolu od początku przebywania w nim. Wówczas leżakowanie jest jego normalnym punktem. Unika się w ten sposób adaptacji rozłożonej na dwa kroki. Niezależnie od podjętej decyzji w tej kwestii, należy pamiętać o konsekwencji; rozpaczającego dziecka nie uspokajać obietnicą wcześniejszego odebrania, jeśli nie zamierza się tego zrealizować. Maluszek zawsze powinien wiedzieć, czy będzie leżakował, czy  nie.

  • Dziecko wprowadzone w błąd, oszukane, traci wątłą cierpliwość, pokładane w rodzicach zaufanie, a rodzice ryzykują zupełne zniechęcenie go do leżakowania albo nawet do przedszkola. 

 

Rady dla rodziców w pierwszych dniach września

  •  Nie przeciągaj pożegnania w szatni. Pomóż dziecku rozebrać się, pocałuj je i wyjdź.

  • Nie zabieraj dziecka do domu, kiedy płacze przy rozstaniu. Jeśli zrobisz to choć raz, będzie wiedziało, że łzami można wiele wymusić. Największe nasilenie płaczu jest zawsze w dniu drugim i trzecim. Pierwszego dnia większość dzieci nie płacze - zwycięża ciekawość przedszkola.

  • Nie obiecuj: Jeśli pójdziesz do przedszkola, to coś dostaniesz (to forma przekupywania). Gdy przyjdziesz po dziecko, możesz dać mu mały prezencik. Możesz wtedy powiedzieć: Witaj, myślałam/-em o tobie. Popatrz, mam coś dla ciebie.

  •  Kontroluj to, co mówisz. Zamiast: Już możemy wracać do domu, powiedz: Teraz możemy iść do domu. To niby niewielka różnica, a jednak pierwsze zdanie ma negatywny wydźwięk.

  • Nie wymuszaj na dziecku, żeby zaraz po przyjściu do domu opowiedziało, co się wydarzyło w przedszkolu. To powoduje niepotrzebny stres.

  • Jeśli dziecko przy pożegnaniu z mamą płacze, może warto, aby przez kilka dni odprowadzał je do przedszkola tata.

  • Pamiętaj: żegnaj i witaj swoje dziecko zawsze UŚMIECHEM!

 

 

 

 


- / -


 Przypominamy Rodzicom, że do przedszkola winny być przyprowadzane dzieci zdrowe

( bez objawów chorobowych: podwyższona temperatura, katar, kaszel, wysypka itp.)


   Najczęstsze drogi przenoszenia zakażenia do jakich dochodzi w przedszkolu:     

  • droga kropelkowa w czasie kontaktu z chorym dzieckiem, które – kaszląc lub kichając – rozpyla drobne kropelki wydzieliny dróg oddechowych, zawierające wirusy
  • przez kontakt z zakażonymi przedmiotami; niektóre wirusy mogą przez kilka godzin przetrwać w środowisku, np. na przedmiotach codziennego użytku (na klamkach od drzwi, słuchawkach telefonów, poręczach, zabawkach itp.) – po dotknięciu zakażonego przedmiotu zarażamy się, dotykając ust, oczu lub nosa (dlatego ważna jest higiena rąk w okresie zwiększonej zapadalności na przeziębienie).

    Prosimy o zrozumienie i pozostawienie chorych dzieci w domu.

 

  NAJWAŻNIEJSZE ZALECENIA DLA PRZEZIĘBIONYCH 

Najważniejsze zalecenia dla przeziębionych

 

  1. Zostań w domu.
  2. Unikaj wysiłku, najlepiej leż w łóżku.
  3. Pij dużo płynów, np. niegazowanej wody mineralnej (unikaj napojów gazowanych lub silnie schłodzonych, przykładowo w lodówce).
  4. Przyjmuj leki tylko w razie potrzeby, aby złagodzić objawy. Nigdy nie stosuj antybiotyków bez zalecenia lekarza.
  5. W razie gorączki lub bólu głowy przyjmuj paracetamol. Jest on bezpieczniejszy niż inne leki przeciwbólowe. Jeżeli nie pomaga, możesz zażyć niesteroidowy lek przeciwzapalny (np. ibuprofen, naproksen lub aspirynę), ale ostrożnie u pacjentów z chorobą wrzodową!
  6. Na zatkany nos i katar pomagają leki doustne zawierające pseudoefedrynę (ostrożnie u chorych na serce!) albo donosowe zawierające ksylometazolinę lub oksymetazolinę (uwaga – nigdy nie stosuj dłużej niż kilka dni!). Krótkotrwałą ulgę mogą przynieść inhalacje pary wodnej lub preparaty zawierające sól fizjologiczną.
  7. W razie bólu gardła możesz stosować tabletki do ssania dostępne bez recepty w aptece, płukać gardło roztworem soli albo popijać małymi łykami mleko z miodem.
  8. Skontaktuj się z lekarzem, jeżeli: wysoka gorączka utrzymuje się przez kilka dni (szczególnie jeśli towarzyszy jej kaszel), odczuwasz silny i nieustępujący ból głowy, masz trudności w oddychaniu lub ból w klatce piersiowej, ból gardła nasila się i utrudnia połykanie oraz gdy objawy nie ustępują przez ponad 10 dni lub nasilają się po 4—5 dniach choroby.
  9. Większość preparatów „na grypę i przeziębienie” to mieszkanka kilku omówionych wyżej leków. Nie wpływają one na przebieg przeziębienia, jedynie doraźnie likwidują jego objawy.
  10. Osoby mieszkające razem z chorym powinny ponadto częściej myć ręce oraz unikać dotykania nosa, oczu i ust rękoma.


                                                                              -/-


W godzinach porannych pomiędzy 7.30 a 8.15 proszę przygotować się na możliwe utrudnienia w parkowaniu samochodów ze względu na ograniczoną ilość miejsc parkingowych. W przypadku braku miejsc w pobliżu przedszkola można korzystać z nowego parkingu obok budynku szkoły.


Przedszkole czynne codziennie w godzinach 7.00-17.00.

Przypominamy o konieczności przyprowadzania dzieci najpóźniej do godziny 8.30 a także respektowania godzin przyprowadzania oraz odbierania dzieci wynikających z zapisów umowy zawartej z przedszkolem. W przypadku nieobecności dziecka prosimy o zgłaszanie tego faktu do godziny 9.00.

Dziękujemy !